Cały czas słyszymy, że w branży IT brakuje około 30% specjalistów. Jest to sektor, w którym relatywnie łatwo znaleźć pracę, jeśli jest się przynajmniej przyzwoitym informatykiem. Z tego właśnie powodu coraz więcej osób decyduje się na podjęcie tego typu studiów, które w ich mniemaniu zapewnią im stabilne zatrudnienie. Należy jednak pamiętać o tym, że prawdziwa praca informatyka zaczyna się po wyjściu z biura.
Informatyk, czyli kto?
Już na wstępie warto zauważyć, że raczej żadna osoba z branży IT nie powie o sobie, że jest informatykiem. To zbyt szeroki termin, by był w jakikolwiek sposób przydatny. Już na studiach większość osób wybiera sobie wąską specjalizację, którą zaczyna zgłębiać.
Mamy więc programistów, serwisantów czy administratorów sieci i baz danych. Zupełnie inne osoby zajmują się natomiast tworzeniem stron internetowych czy pozycjonowaniem serwisów. Jeśli zastanawiasz się, które specjalizacje IT są najbardziej pożądane, warto przyjrzeć się aktualnym trendom rynkowym i wymaganiom pracodawców.
Twoja specjalizacja nie ma jednak żadnego znaczenia dla laika. W jego oczach jesteś po prostu specem od komputerów i potrafisz naprawić wszystko. Nie ma znaczenia, czy zajmujesz się tworzeniem aplikacji mobilnych, czy zarządzaniem serwerami — dla otoczenia pozostajesz uniwersalnym „ekspertem od komputerów”.
Ta etykieta niesie ze sobą szereg oczekiwań, które często wykraczają daleko poza rzeczywiste kompetencje. Administrator baz danych nagle ma znać się na naprawie drukarek, a frontend developer powinien umieć sklecić sieć domową. Wszyscy informatycy doświadczają tego samego zjawiska — niezależnie od faktycznego zakresu obowiązków zawodowych.
Zawód podwyższonego ryzyka?
Jesteście na imprezie u znajomych lub rodziny. Zawsze znajdzie się tam ktoś, kto akurat ma „prosty problem z komputerem”, a ty się przecież znasz i dla Ciebie to „chwila moment”. Wystarczy, że zerkniesz i od razu będziesz wszystko wiedział.
Zostawiasz „na chwilę” towarzystwo, by naprawić jakiś drobiazg. W tym momencie, z punktu widzenia społeczeństwa, zaczyna się twoja właściwa praca, za którą możesz liczyć na naprawdę szczere DZIĘKUJĘ. Imprezę oczywiście już straciłeś, ponieważ komputer, nawet jeśli nie ma dziesięciu lat, to ma nieaktualizowanego od roku antywirusa — „Wiesz, wyłączyłem, bo strasznie mi się długo przez niego komputer uruchamiał”.
Kiedy otwierasz przeglądarkę, najczęściej 3/4 jej powierzchni zajmują najróżniejsze toolbary — „Wiesz, kto by czytał te komunikaty przy instalacji? Zawsze daję next i wszystko śmiga.” Nie widzisz również jaka jest tapeta na pulpicie, ponieważ każdy jej pixel jest skrzętnie przykryty niezbędnymi ikonami.
Twoją uwagę przykuwają zwykle foldery: pulpit1, pulpit2 — znak tego, że kiedyś próbowano zrobić tu porządki. Słyszysz śmiechy z drugiego pokoju. Masz świadomość, że dzisiaj już tam nie wrócisz. Sprawdzasz najbardziej typowe rozwiązania, jednak żadne nie działa.
Tak bawią się informatycy. Zamiast relaksu i towarzyskich rozmów, spędzasz wieczór na walce z systemem, którego stan przyprawia o dreszcze. A wszystko to w atmosferze niecierpliwości — bo przecież „to tylko chwila”, „ty się znasz”, „dla ciebie to pestka”. Rzeczywistość bywa brutalna, zwłaszcza gdy okazuje się, że problem wymaga reinstalacji systemu lub odzyskiwania danych z uszkodzonego dysku.
Najgorsze jest to, że podobne sytuacje mogą generować naprawdę spory poziom stresu — zwłaszcza gdy czujesz presję oczekiwań i brak zrozumienia dla skali problemu. Osoby pracujące w IT często muszą wypracować własne strategie radzenia sobie z takimi okolicznościami, by nie wpływały one negatywnie na życie prywatne.
Nigdy się nie przyznawaj!
Dlatego musisz zachować swoją tajemnicę dla siebie. Nikt nie może wiedzieć, że cokolwiek wiesz na temat problemów ze sprzętem lub oprogramowaniem.
Zobaczą, że masz indeks z wydziału informatyki? Mów, że to nie Twój indeks. Złapią cię za rękę, kiedy programujesz, mów, że to nie twoja ręka. Nigdy się nie przyznawaj, że jesteś informatykiem. Wystarczy, jeśli jeden raz złamiesz tę zasadę i już nigdy więcej nie będziesz mógł po prostu pójść na imprezę.
Ponadto, jeśli zaczniesz pomagać, ale jeden raz tej pomocy odmówisz, to wszystkie twoje wcześniejsze dokonania zostaną wymazane bez żadnej kopii zapasowej. Ludzie mają krótką pamięć, jeśli chodzi o przysługi — zapamiętają natomiast każdą odmowę. Raz udzielona pomoc staje się precedensem i automatycznym zobowiązaniem na przyszłość.
Co więcej, nieodpłatne naprawianie komputerów bliskim i znajomym może prowadzić do sytuacji, w której Twoje umiejętności zawodowe przestają być postrzegane jako wartość wymagająca wynagrodzenia. Jeśli robisz coś za darmo dla rodziny, dlaczego miałbyś żądać pieniędzy od kogokolwiek innego? Taka logika bywa zaskakująco powszechna.
Dlatego wielu specjalistów IT ustala sobie twarde granice — albo w ogóle nie świadczy tego typu usług poza godzinami pracy, albo robi to wyłącznie odpłatnie, traktując jako dodatkowe zlecenie. To jedyny sposób, by zachować równowagę między chęcią pomocy a ochroną własnego czasu i zdrowia psychicznego.