Popularna rymowanka w formie harmonijki dla najmłodszych dzieci

„Pieski małe dwa chciały przejść przez rzeczkę…” – tę rymowankę każdy z nas pamięta jeszcze z dzieciństwa. Zresztą wierszyk wyraźnie się nie starzeje, bo i teraz znają go chyba wszystkie dzieci. A jeżeli nie znają, to w każdym razie koniecznie powinny poznać – to nie ulega wątpliwości. Dlatego z niemałym zadowoleniem możemy przyjąć fakt wydania przez Wydawnictwo Literat popularnej rymowanki z barwnymi obrazkami, w sam raz dla naszych pociech.

1. Wspomnień czar

Piszę tu o „Pieskach małych dwóch” jako o rymowance, ale dla mnie osobiście, tak jak i pewnie w świadomości większości z Was, jest to przede wszystkim piosenka. Wesoła piosenka o chwytliwej nucie. W sam raz, żeby zabawić milusińskich przez chwilę. W tych jakże odległych już czasach dzieciństwa nieraz bywało, że mój wujek, muzyk-amator, gdy pod nieobecność rodziców musiał na jakiś czas zaopiekować się mną i moim równie niesfornym rodzeństwem, chwytał gitarę, uderzał w struny i śpiewał nam o tych sympatycznych dwóch psiakach.

A ponieważ było to dla nas, kilkulatków, naprawdę zajmujące, potrafił ciągnąć piosenkę naprawdę długo, wychodząc nieraz poza kanon tekstu i dokładając całkiem nowe zwrotki od siebie. Co dowodzi, że wierszyk pobudza wyobraźnię nie tylko u słuchających dzieci, ale i opowiadających go dorosłych. Obie strony więc na tym korzystają. A teraz każdy rodzic może tę rymowankę przekazać swoich dzieciom, nawet jeśli nie do końca pamięta tekst. Dzięki wydanej niedawno książeczce http://livro.pl/pieski-male-dwa-pruchnicka-emilia-sku1099063552.html, w której wierszyk ubogacono barwnymi obrazkami, nasi milusińscy będą mogli z prawdziwym zaciekawieniem śledzić przygody piesków z naszego własnego dzieciństwa.

2. Wierszyk wszystkim znany

Autorstwo rymowanki pozostaje tajemnicą. Tekst przez lata tak wbił się w masową świadomość, że stał się właściwie naszą wspólną własnością, jak zresztą wiele innych wierszyków, przekazywanych dzieciom z pokolenia na pokolenie.

To sprawia, że właściwie brak nawet jakiejś jednej definitywnej, absolutnie kanonicznej wersji wierszyka. Liczba zwrotek waha się w zależności od źródła, do którego zajrzymy, trudno zatem określić, które z nich to te „oficjalne”, a które są już dziełem nieskrępowanej swobody twórczej późniejszych przekazicieli tej rymowanki.

I w sumie nie jest to istotne – jest ona bowiem już naszym wspólnym dobrem narodowym i jeśli ktoś, przekazując ją swym dzieciom, doda co nieco od siebie, tak jak kiedyś mój wujek, to wpłynie tylko na większe bogactwo skierowanej do dzieci gałęzi kultury – kiedy utwór wciąż jest przerabiany, to znaczy, że nadal jest świeży w naszej świadomości i po prostu „żyje”.

Zresztą o tym fakcie można się przekonać chociażby wyszukując tego wierszyka na Youtubie. Ukazuje się nam wówczas niezliczone mrowie filmów – piosenka wykonywana w najprzeróżniejszych wariantach przez wielu artystów, duży wybór animowanych teledysków… Co tu dużo mówić, po tylu latach „Pieski małe dwa” wciąż jeszcze nie wyszły z mody i zabawiają nowe pokolenie.

pieski małe dwa

A co właściwie tak się podoba naszym pociechom w tej prostej rymowance? Chodzi tu pewnie, przynajmniej w dużej części, o rytm i melodyjność tego tekstu, podkreślane przez powracające niczym refren „si bon, si bon” – słowa, które dla dziecka nic właściwie nie znaczą. Ot, taki bezsensowny zaśpiew, jak „tralala”, który znaczenia mieć po prostu nie musi, wystarczy bowiem, że nadaje tekstowi właśnie owej melodyjności, dzięki czemu jest on dla maluchów wyrazistszy i weselszy.

A czy sama opowiedziana w rymowance historyjka jest wartościowa? Żyjemy przecież w czasach, w których ze szczególną uwagą dobiera się treści przekazywane dzieciom. Wszystko musi teraz być edukacyjne, uczące o świecie, moralizatorskie – tylko takie rzeczy uznajemy dziś za odpowiednie dla naszych pociech. Ale czasem warto spuścić nieco z tonu i pozwolić dziecku na kontakt z tym, co zapewni mu po prostu rozrywkę.

Chociaż właściwie to nie wiem, może rymowanka o pieskach jednak czegoś uczy? Nie ma się pewnie sensu za wiele doszukiwać w tym prostym wierszyku i tworzyć zawiłych interpretacji (czy raczej nadinterpretacji, jak wielu mogłoby zarzucić), jednak opowieść o przygodach piesków pokazuje dzieciom, że poza domem czeka szeroki świat, który potrafi być niebezpieczny (niefortunna przygoda z kładką), ale i piękny (jak biedronka na łące, czy duża kość, znaleziona przez pieski w jednej z wersji).

Po wszystkim zaś poszukujące przygód zwierzątka wracają do swej budy, by odpocząć po wszystkich tych przejściach. Można z tego wyciągnąć jakże słuszny wniosek – świat jest pełen atrakcji, ale dobrze wiedzieć, że ma się bezpieczny dom, do którego zawsze można wrócić.

3. Rymowanka w nowej odsłonie

Wydana przez Wydawnictwo Literat książeczka może być dobrym bodźcem, by zapoznać nasze dzieci z tym wierszykiem. Ma twardą oprawę i sztywne kartki. Tylko dziesięć stron, ułożonych w formie harmonijki, dzięki czemu dziecko nie zdąży się znużyć, a na stronach tych oprócz samego tekstu towarzyszące mu wesołe, barwne ilustracje.

Autorką tych obrazków jest Emilia Pruchnicka, ilustratorka z Torunia. Ma ona już bogate doświadczenie, jeśli chodzi o obrazki dla dzieci. Na jej koncie są ilustracje do wielu książek z wierszykami, ale także do gier planszowych czy słownika dla dzieci. Jej prace są kolorowe i przyjazne, a przede wszystkim mają własny styl, który szczególnie powinien przyciągnąć oko dziecięcych odbiorców.