Start Gospodarka Jak działa transport międzynarodowy w czasie pandemii?

Jak działa transport międzynarodowy w czasie pandemii?

autor Emilia Wróblewska
0 komentarz
Transport międzynarodowy

Pandemia koronawirusa wywróciła gospodarkę do góry nogami a wraz z nią transport i przewozy międzynarodowe. W najtrudniejszym okresie lockdownu, kiedy granice zostały zamknięte, nawet transport produktów spożywczych był mocno utrudniony. Jak dokładniej pandemia zmieniła transport międzynarodowy?

Regulacje sanitarne w transporcie towarów

Od momentu ogłoszenia pandemii koronawirusa, regulacje związane z epidemią zmieniały się kilkukrotnie. Bez wątpienia jednak transport międzynarodowy jest jednym z fundamentów współczesnej gospodarki, i jego całkowite ograniczenie wiązałoby się z poważnymi konsekwencjami zarówno dla przedsiębiorstw, jak i konsumentów końcowych. Kierowcy bardzo często, zwłaszcza w momentach intensyfikacji zachorowań – gdy w danym kraju pojawiał się nowy wariant wirusa, czy też na początku pandemii, kiedy epicentrum na mapie Europy stanowiły Włochy – musieli stać na granicy wiele godzin, a nawet dni, przechodząc szczegółowe kontrole sanitarne i poddając się testom na obecność COVID-19.

W początkach pandemii, zarówno dla zawodowych kierowców, jak i osób prywatnych podróżujących na przykład do pracy za granicą, obowiązkowa była 14-dniowa kwarantanna po każdym powrocie do kraju. Taki wymóg całkowicie destabilizował harmonogramy dostaw i powodował znaczne opóźnienia w łańcuchu logistycznym. Wraz z upływem czasu władze poszczególnych krajów zaczęły jednak szukać innych sposobów, aby usprawnić transport międzynarodowy – wprowadzono między innymi specjalne korytarze sanitarne, testy antygenowe na przejściach granicznych oraz zwolnienia z kwarantanny dla kierowców zawodowych posiadających aktualne zaświadczenia o szczepieniu lub negatywny wynik testu.

Obecnie nie ma większych problemów z transportem towarów przez granice wewnątrzunijne. Przewozy drogowe z Azji do Europy również wróciły do względnej normalności, choć wciąż wymagają dokładniejszego planowania i monitorowania zmieniających się wymogów sanitarnych w poszczególnych krajach tranzytowych.

Transformacja łańcucha dostaw pod wpływem COVID-19

Jak już zostało wspomniane, był czas, kiedy transport towarów z poszczególnych krajów był bardzo utrudniony lub wręcz niemożliwy na określonych trasach. Na początku pandemii wielu kierowców bało się jechać do Włoch, z czasem na tak zwanej czarnej liście pojawiały się także inne kraje europejskie lub spoza Europy – w zależności od dynamiki zachorowań i restrykcji wprowadzanych przez lokalne władze. Sytuacja jednak dynamicznie zmieniała się i zmienia nadal – granice otwierane są i zamykane w rytmie fal pandemicznych, jednak transport odbywa się stale, czasem wolniej, czasem nieco płynniej, ale nigdy całkowicie nie zamiera.

Pandemia wymusiła pewne regulacje, między innymi nowe reżimy sanitarne bezpośrednio w kabinach pojazdów. Każdy kierowca musi bowiem mieć zapewnione przez kierownictwo firmy środki do dezynfekcji rąk i powierzchni, a jeśli zajdzie taka potrzeba – wykonywane są testy na obecność wirusa SARS-CoV-2 bezpośrednio na granicy lub w punktach kontrolnych. Wydaje się jednak, że obecnie transport towarów nie jest – poza szczególnymi przypadkami zamknięć regionalnych – znacząco zakłócony w skali całej Europy. Co więcej, wraz z lockdownem wzrosły potrzeby konsumenckie i popyt na towary z zagranicy, a spowodowane to było w dużej mierze eksplozją zainteresowania zakupami online. Konsumenci przesiedli się do e-commerce, a to przełożyło się na gwałtowny wzrost zapotrzebowania na usługi kurierskie, przewozy paletowe i logistykę towarów wielkogabarytowych. Było to kolejne wyzwanie, na jakie musiały odpowiedzieć firmy transportowe – zarówno w kontekście liczby kursów, jak i infrastruktury magazynowej oraz cyfryzacji procesów.

Strategie przetrwania firm przewozowych

Firmy przewozowe przechodziły przez ciężki okres głównie w pierwszych miesiącach pandemii, kiedy popyt załamał się niemal z dnia na dzień. Wiele kursów było odwoływanych, niejednokrotnie trzeba było również wysłać pracowników na urlopy lub zwolnienia czasowe, co wiązało się z dodatkowymi kosztami administracyjnymi i trudnościami w utrzymaniu płynności finansowej. Z czasem sytuacja się ustabilizowała, zwłaszcza w segmencie transportu towarów – niektóre branże (np. spożywcza, farmaceutyczna, e-commerce) odnotowały nawet znaczący wzrost zapotrzebowania.

Dużym problemem był także transport prywatny, między innymi pracowników tymczasowych wykonujących pracę poza granicami kraju. Linie lotnicze praktycznie zawiesiły działalność pasażerską, a jedyną opcją stały się podróże lądowe – autokary i busy pracownicze. Jednak te pojazdy mogły jeździć zapełnione tylko w połowie lub mniej, zgodnie z reżimem dystansu społecznego, co oznaczało, że koszty przewozu na pasażera wzrosły dwukrotnie lub więcej, a cena biletów musiała zostać odpowiednio skorygowana w górę. Część firm transportu osobowego nie wytrzymała tej presji finansowej i musiała zawiesić działalność.

Część firm przetrwała ten czas i nadal funkcjonuje, inwestując w digitalizację (śledzenie przesyłek w czasie rzeczywistym, automatyzacja rezerwacji), nowe środki bezpieczeństwa (przegrody w kabinach, ozonowanie przestrzeni ładunkowej) oraz elastyczne modele biznesowe pozwalające szybko reagować na zmienne potrzeby rynku. Transport międzynarodowy nadal ma się dobrze – oparta jest na nim w końcu ogromna część światowej gospodarki i handlu towarem, a pandemia – mimo wszystkich zakłóceń – unaoczniła jeszcze wyraźniej, jak niezbędne są sprawne połączenia logistyczne w zglobalizowanym świecie.

podobne artykuły

zostaw komentarz

TEKSTOWY NET

artykuły w serwisie tekstowy.net to subiektywne opinie, porady na podstawie doświadczeń autorów, wskazówki, które mogą zainspirować naszych czytelników, historie, które zaciekawią Ciebie oraz niebanalne teksty.

@2012 Copyright TEKSTOWY NET