Narasta lawina eksportu dzięki tłumaczeniu stron www

Wraz z globalnym rozwojem komputeryzacji i stałym unowocześnianiem przez producentów przenośnego sprzętu elektronicznego z możliwością szybkiej transmisji danych na odległość (routery i modemy działające w paśmie LTE, laptopy, smartfony, tablety itp.) tłumaczenie stron internetowych na języki obce staje się coraz popularniejszym zajęciem biur tłumaczeń w Polsce. Dlaczego tak się dzieje?

Jak pozyskać klientów?

By znaleźć nowe rynki zbytu (np. wystawiając swój towar poprzez serwis eBay) oraz wykazać się dbałością o wizerunek własnej firmy na zewnątrz, przedsiębiorcom zależy na posiadaniu przejrzystej firmowej witryny www, przetłumaczonej na szereg języków obcych. Coraz więcej polskich firm zamawia tłumaczenia stron www np. w Besttext.pl,  nie tylko na popularne języki europejskie, takie jak angielski, niemiecki, rosyjski czy francuski, lecz również na języki mniej popularne bądź nawet egzotyczne, takie jak chiński, norweski czy arabski.

Tłumaczenia stron internetowych

Jak rozwinąć biznes?

Zwykle właścicielom tych polskich spółek bądź przedsiębiorcom prowadzącym działalność gospodarczą pod własnym nazwiskiem zależy na pozyskaniu zagranicznych partnerów handlowych bądź rozwoju kanału międzynarodowej sprzedaży internetowej dla zwykłego Kowalskiego w Chinach, Brazylii, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i in.

By dotrzeć do nowych kontrahentów bądź Kowalskiego w Brazylii oczywiście nie tłumaczy się serwisu na „język brazylijski” (pojęcie takie nie istnieje), tylko na brazylijską odmianę języka portugalskiego, natomiast Kowalski w Holandii przeczyta o naszych produktach bądź usługach tekst w języku niderlandzkim, podobnym do języka afrykanerskiego, który obok angielskiego jest równorzędnym językiem urzędowym w RPA. Historycznie od razu widać, obywatele których państw europejskich kolonizowali dane regiony Ameryki Południowej i Afryki.

Jak wygląda tłumaczenie stron www?

Technika tłumaczeń stron www opiera się na przełożeniu napisów z przycisków menu rozwijanego serwisu (z angielskiego tzw. buttonów) w miarę możliwości w sposób zwięzły i długością haseł nie przekraczający wersji źródłowej w języku polskim, by programiści nie musieli przeprogramowywać wielkości przycisków. Oczywiście zmniejszenie czcionki wyglądałoby nieestetycznie, więc wybieg ten zakończyłby się fiaskiem.

Tłumacz często musi się wiele napocić, by dopasować długością brzmienia odpowiednik tekstu polskiego w języku niemieckim bądź niderlandzkim, w których występują długie słowa, w tym złożenia wyrazowe. Czasem nie jest możliwe i wręcz sztucznie wyglądałoby dosłowne tłumaczenie, które mogłoby liczyć zbyt wiele znaków ze spacjami, toteż tłumacz dwoi się i troi, by dopasować długość tekstu do przycisku, nie zmieniając sensu przekazu.

Na co zwraca się uwagę podczas tłumaczenia?

Dodatkowo Klienci oczekują, by poszczególne frazy w językach obcych umieszczone były w odpowiednich komórkach wielokolumnowych tabel, gdzie tłumaczenie na każdy język znajduje się w odrębnej kolumnie, a każda fraza bądź akapit w osobnym wierszu, by osoba obsługująca potem CMS witryny www bez problemu odnalazła właściwy fragment i wprowadziła go do obcojęzycznej wersji serwisu.

Kolejny ważny aspekt tłumaczenia stron internetowych to aspekt kulturowy, co nazywane jest fachowo lokalizacją tekstu, czyli dopasowaniem brzmienia do lokalnych zwyczajów, przez co dosłowne tłumaczenie często nie jest możliwe, jak np. w przypadku przekładu na język angielski sformułowania „Uwaga schody!”. Tak w ramach didaskaliów dodam, iż widziałem ostatnio w krakowskim kościele dosłowne tłumaczenie na angielski: „Attention stairs” zamiast idiomatycznego wyrażenia „Mind the step” i uśmiechnąłem się tylko, schodząc niebezpiecznie rozchwianym krokiem.

O czym pamiętać wykonując tłumaczenia?

Po wykonaniu rzetelnego, wiernego, lecz niedosłownego (nie „słownikowego”) i merytorycznie poprawnego tłumaczenia przychodzi czas na dokonanie korekty tekstu przez native speakera docelowego języka przekładu, czyli przez rodzimego Brazylijczyka, Chińczyka czy Norwega itp. To jest rozsądne, dwustopniowe podejście do problemu. Niezwykle ważne jest, by nie zapomnieć o tym aspekcie i w konsekwencji nie narazić się na politowania godne miny osób siedzących przed komputerami po drugiej stronie linii granicznej i przeglądających kiedyś nasz serwis www.

Alternatywą będzie przetłumaczenie strony internetowej od razu przez dwujęzycznego native speakera, czyli osobę, która połowę życia spędziła w innym kraju (np. ukończyła tam szkołę średnią), po czym na wiele lat osiedliła się i żyje w Polsce, gdzie ukończyła studia wyższe. Jednak, by uniknąć błędów, np. literowych, które zdarzają się nawet najwytrawniejszym pisarzom i tłumaczom, należy użyć modułu sprawdzania pisowni edytora tekstu, w którym pracujemy (autokorekta), a następnie przekazać tekst do przeczytania drugiej osobie o wprawnym oku i skrupulatnej naturze. Oczywiście nie myli się ten, co nic nie robi.

Jak wyglądają tłumaczenia w Polsce?

Tłumaczenia stron www są dla polskich biur tłumaczeń lukratywnym kąskiem, gdyż wiele serwisów jest bardzo rozbudowanych (np. strony www korporacji), toteż można liczyć na obszerne zlecenia w tym temacie. Jak jeszcze doda się fakt, że firma może zamówić tłumaczenie swojej strony internetowej jednocześnie na kilkanaście języków, to wielkość zbioru (plonów) multiplikuje się eksponencjalnie, jakby mógł wyrazić się matematyk. Warto zatem zadać sobie dodatkowy trud, by pozyskać takich wartościowych klientów.

0
1